Email : info@drcubala.com

Naltrexon – czyli przeciwzapalna kariera leku na alkoholizm

Każdy z nas słyszał o opiatach, bo wszyscy słyszeliśmy o niebezpieczeństwach zażywania
narkotyków. W zamierzchłych (medycznie) czasach opium i morfina wydawały się
wspaniałymi lekami na ból. W tamtych czasach nie szukano ich u dilera, bo to lekarze chętnie
je przepisywali pacjentom. Niestety, wkrótce okazało się, że są to leki z „ciemnej strony
mocy” bo powodują uzależnienia. Problem uzależnień prowadził do potrzeby wynalezienia
antidotum. Narkotyki wiążą się z receptorami opiatowymi, które każdy z nas ma w
organizmie.

Naukowcy wpadli więc na pomysł, że potrzebna jest substancja, która z tych
wiązań będzie je wypierała, czyli antagonistyczna w stosunku do ich działania. Idąc tym
samym tropem, poszukiwano także substancji, która odwracałaby skutki narkozy,
poprawiając w ten sposób jej bezpieczeństwo (wtedy środki do narkozy oparte były głównie
o leki oddziałujące na receptory opiatowe). W wyniku poszukiwań chemicznych w latach 60
wynaleziono naltrekson. Podawano go narkomanom i alkoholikom, blokując działanie
używek – Naltrexon w dużych dawkach sprawia, że środki te nie sprawiają ludziom
przyjemności. A przecież większość ludzi uzależnionych uzależnia się właśnie od uczucia
„luzu” jakie dają im używki! Alkoholicy rezygnowali zatem z alkoholu, bo nie dawał im już
poczucia szczęścia. Niestety, duże dawki naltrexonu blokują też naturalne substancje,
wydzielane przez nasze ciało, zwane endorfinami. Są one odpowiedzialne za nasze dobre
samopoczucie – wydzielają się między innymi gdy jemy czekoladę, przytulamy się do siebie
lub gdy ćwiczymy fizycznie. Endorfiny służą nie tylko przyjemności – odgrywają one ważną
rolę w modulowaniu układu odpornościowego i w zmniejszeniu zapalenia oraz odczuwania
bólu.

Pacjenci, którym Naltrexon był przepisywany z powodu uzależnień, przestawali odczuwać
przyjemność, tracili radość życia, obojętnieli – większość z nich nie lubiła tego uczucia, stąd
odmawiali przyjmowania leku. Utrata radości życia, to brzmi strasznie, prawda? Skąd więc
rosnąca popularność naltrexonu w niskich dawkach, czyli LDN? Otóż małe dawki działają
zupełnie inaczej!

Można to przyrównać do prawa hormezy. Jest to znane w fizjologii, biochemii i fizyce
zjawisko pozytywnej reakcji organizmu na małe dawki substancji, które w wyższym działaniu
mogą być nawet toksyczne. W przypadku toksyn oczekiwalibyśmy, że małe dawki substancji
będą po prostu mniej toksyczne – tymczasem, badania naukowe pokazują, że siły obronne
organizmu działają w taki sposób, który pozwala na wystąpienie korzystnych dla organizmu
skutków małych dawek. Jak powiadał Paracelsus, to dawka czyni truciznę!
Naltrexon nie jest wprawdzie toksyną, ale prawo hormezy tu zdecydowanie działa. U
alkoholików stosowano aż 50-300 mg, natomiast naltrekson w niskich dawkach (Low-Dose-
Naltrexone, czyli LDN) jest przepisywany w dawkach kilkadziesiąt do kilkanaście razy niższych
– czyli pomiędzy 0,5-4,5 mg. Wtedy nie blokuje on całkowicie receptorów opioidowych,
wiąże się z nimi tylko na kilka godzin (około 4). Nasze ciało dostaje wtedy sygnał, że
obniżamy im poziom „hormonów przyjemności” odpowiada więc poprzez tak zwany ‘efekt
odbicia” – produkcja endorfin rośnie ze zdwojoną siłą, co powoduje lepsze samopoczucie,
zwiększone odczuwanie przyjemności a także zmniejszenie bólu i stanów zapalnych. Efektów
ubocznych takiej terapii jest bardzo mało. Najczęstszym z nich są żywe sny, które zwykle
ustępują po kilku dniach, ale powracają, jeśli zbytnio zwiększymy dawkę. Inne zgłaszane
działania niepożądane obejmują bóle głowy, objawy ze strony przewodu pokarmowego i bezsenność. Ale efekty uboczne najczęściej w ogóle nie występują, a nawet jeśli, to są zwykle
łagodne i przemijające.

Wielką rzeczniczką stosowania Naltrexonu w niskich dawkach była moja wspaniała
nauczycielka i mentorka Jacquelyn Mc Candless, – to właśnie ONA wprowadziła go do
leczenia stanów zapalnych układu nerwowego u dzieci z autyzmem.
Ciekawą właściwością niskich dawek naltreksonu jest efekt zmniejszania przepuszczalności
jelit i przepuszczalności bariery krew-mózg. Dlatego w USA wielu lekarzy medycyny
integracyjnej stosuje go u pacjentów u których objawy zapalne łączą się z zespołem
przesiąkliwego jelita i objawami ze strony układu nerwowego. Interwencja ta jest szczególnie
popularna w grupie chorych na stwardnienie rozsiane – mimo iż brakuje tu jeszcze szeroko
zakrojonych badań, stanowiących twarde dowody naukowe, próby na niewielkich grupach
pacjentów są niezwykle obiecujące. W szpitalu Breakspear Medical Group w Wielkiej
Brytanii, w którym pracowałam, stosowano go w tym wskazaniu z dużym sukcesem.
Mimo, iż oficjalnie Naltrexon w niskich dawkach nie jest zatwierdzony przez FDA
(Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków), zyskuje on coraz większe uznanie w
środowisku lekarskim i naukowym, w tym liczne publikacje ukazują się w British Medical
Journal.
Liczne badania i obserwacje wskazują na bardzo obiecujące działanie lecznicze LDN
Naltrexon w:
 W chorobach zapalnych mózgu
 W chorobach zapalnych jelit
 W chorobach reumatycznych
 W chorobach autoimmunologicznych
 W padaczce
 W chorobach psychiatrycznych
 W stwardnieniu rozsianym (choć to ciągle duża kontrowersja)
 W zaburzeniach odpornościowych
 W fibromialgii
 W przewlekłym zmęczeniu

Ukazują się także badania dotyczące wspomagającego działania w leczeniu nowotworów.
Jednak ja osobiście rzadko wypowiadam się na temat onkologii, gdyż pacjenci leczeni
przeciwnowotworowo muszą bardzo ściśle przestrzegać zaleceń lekarzy prowadzących.
W Polsce LDN nie jest specjalnie znany i środowisko lekarskie podchodzi do niego niechętnie.
Sytuacja wygląda inaczej w Norwegii, mimo że nie jest to kraj, który łaskawie patrzy na
„alternatywne” metody leczenia. LDN w Norwegii nie jest już jednak „alternatywny”. W
lutym 2013 r. największy komercyjny kanał telewizyjny w Norwegii wyemitował film
dokumentalny „Vårt lille land” („Nasz mały kraj”), w którym pacjenci z ciężkim
stwardnieniem rozsianym i innymi dolegliwościami – w tym z ME / CFS i fibromialgią –
opowiedzieli jak dzięki LDN udało im się poprawić jakość życia lub „wrócić do pełni życia”.
Program obejmował wywiady z lekarzami, którzy przepisują LDN. Z uwagi na duże
zaangażowanie społeczeństwa norweskiego rząd pozwolił dwóm farmakoepidemiologom
prowadzić obserwacje, wynikające z tego „naturalnego eksperymentu”.

Szanowni Państwo, teraz trochę statystyk – proszę by Was to nudne słowo nie zniechęciło. Te
statystyki są pasjonująco ciekawe i ważne dla osób, dotkniętych ujętymi w nich chorobami.
Sugeruję zatem powściągnąć naturalną niechęć do liczb i przeczytać!
Doktor Guttorm Raknes z Regionalnego Centrum Leków i Informacji i Nadzoru nad
Bezpieczeństwem Farmakoterapii w Szpitalu Uniwersyteckim w Północnej Norwegii oraz dr
Larsa Småbrekke z Wydział Farmacji na Arktycznym Uniwersytecie Norwegii, w Tromsø.
zbadali dane z norweskiej bazy recept i stwierdzili, że liczba użytkowników naltreksonu
wzrosła z 14 (słownie czternastu!) w 2012 r. do ponad 11 000 (jedenastu tysięcy) w 2013 r.
Nieprawdopodobny wzrost w ciągu roku. Norwedzy zawdzięczają go swoim lekarzom
pierwszego kontaktu, bo aż 71% z nich zastosowało LDN u pacjentów. Średnio, zapisywano
go w dawce 3,7 mg.

W sumie otrzymało go 15 297 osób (0,3% całej populacji) w latach 2013–2014. To naprawdę
ogromna próba!

Co szczególnie ważne, badacze przeanalizowali także wzorce przepisywania leków u tych
samych pacjentów sprzed i po wprowadzeniu LDN. Okazało się, że to proste i niedrogie
leczenie ogranicza konsumpcję innych leków, przede wszystkim szkodliwych dla zdrowia
środków przeciwzapalnych i przeciwbólowych!
Wśród osób z reumatoidalnym i seropozytywnym zapaleniem stawów, które zrealizowały
cztery lub więcej recept LDN, stwierdzono znaczące 13% zmniejszenie całkowitej liczby
dawek wszystkich przepisywanych wcześniej leków, w tym biologicznych. Dodam, że często
są to leki bardzo drogie, albo z natury obarczone dużą ilością działań ubocznych. Robi
wrażenie, prawda?

LDN w Norwegii stosowano także u z sukcesem osób z nieswoistymi zapaleniami jelit. U nich
także konsumpcja innych leków spadła znacząco – zwłaszcza dotyczyło to leków naprawdę
mocno obciążających organizm (przy tym nie działających przyczynowo), takich jak środki
przeciwzapalne, leki immunosupresyjne, kortykosteroidy i aminosalicylany. Spadki
„konsumpcji” owych preparatów wynosiły od 12% do 32%.
W Norwegii LDN stosuje się także w psychiatrii. U pacjentów, którzy go otrzymali, spadło
znacząco zapotrzebowane na stosowanie leków przeciwpsychotycznych i
przeciwdepresyjnych.

Podobnie, udało się zmniejszyć zapotrzebowanie na leki u pacjentów z padaczką.
Spadło też zapotrzebowanie na środki narkotyczne stosowane u pacjentów terminalnych i
chorych na przewlekłe zespoły bólowe, we wszystkich kategoriach chorób. Czyli,
statystycznie, wśród pacjentów, którzy otrzymali przynajmniej jedną receptę na opioid w
ciągu roku przed pierwszą receptą na LDN, odnotowano aż 46% zmniejszenie używania
opioidów. Co więcej nie zostało to zrekompensowane przez wzrost innych środków
przeciwbólowych – zatem efekt przypisano LDN.
Wydawałoby się, że tak duże badanie powinno rozwiać wszelkie wątpliwości, ale medycyna
ma to do siebie, że żąda zawsze więcej badań. Więc entuzjastyczne wyniki zaskutkowały
oszczędnymi wnioskami.

„Nasze badania nie dowodzą, że LDN jest skuteczny, ale wyniki wskazują, że istnieje związek
między długotrwałym stosowaniem LDN, a zmniejszonym spożyciem innych leków”,
stwierdzili Raknes i Småbrekke w Medscape Medical News we wspólnie napisanym raporcie.
Zapytani, czy uważają, że zostaną przeprowadzone badania LDN na dużą skalę, Raknes i
Småbrekke odpowiedzieli: „Uważamy, że nie jest prawdopodobne, aby przeprowadzone
zostały randomizowane badania gdyż są one zbyt kosztowne. „ Big Pharma ” ich nie
sfinansuje, więc jedynym wyjściem byłoby finansowanie publiczne”.
„Hipotetycznie, jeśli rzetelne badania wykazałyby, że LDN jest co najmniej tak samo
skuteczny jak drogie leki biologiczne, oczywiste jest, że LDN powinien je zastąpić zarówno ze
względów ekonomicznych, jak i bezpieczeństwa, uważamy jednak, że scenariusz ten jest
wysoce nieprawdopodobny” dodali badacze.
Cytyjąc Medscape:
„LDN wydaje się działać wyjątkowo jako środek przeciwzapalny w ośrodkowym układzie
nerwowym poprzez działanie na komórki mikrogleju.
Biorąc pod uwagę, że leczenie kosztuje tylko około 25 do 65 USD miesięcznie (naltrexon w
USA robiony jest w amerykańskich aptekach galenowych), firmy farmaceutyczne po prostu
nie mają motywacji finansowej do prowadzenia dużych randomizowanych badań klinicznych
tego produktu.”
Duże, randomizowane badania potrzebne są, by LDN pojawił się w procedurach medycznych,
i znalazł zastosowanie na szeroką skalę, nie tylko jako tak zwany „off label use” (czyli
zastosowanie poza wskazaniami).

Jak zatem działa naltrexon?
– antagonistycznie przez wspomniane wyżej receptory opiatowe drogą pozytywnego
sprzężenia zwrotnego zwiększenia produkcji endogennych opioidów (endorfin)
– przez hamowanie aktywności makrofagów i mikrogleju mózgowego (a aktywowany
mikroglej wydziela liczne mediatory substancji zapalnych: cytokiny prozapalne, substancja P,
tlenek azotu i zapalne aminokwasy pobudzające) drogą działania antagonistyczego na
występujące w tych komórkach receptory nieopioidowe (receptor Toll-podobny 4 lub TLR4)
– poprzez redukcję produkcji przez makrofagi wysoko aktywnych wolnych rodników, w tym
nadtlenoazotynu, zmniejszając bezpośrednio aktywność syntazy tlenku azotu, co z kolei
zapobiega hamowaniu transporterów glutaminianu. Glutaminian jest w nadmiarze
neurotoksyną o działaniu pobudzającym, jest szkodliwy dla neuronów i oligodendrocytów.
Ten mechanizm działania LDN wydaje się szczególnie ważny w stwardnieniu rozsianym.

Opisując użyteczność kliniczną LDN, ważne jest zrozumienie podwójnych mechanizmów
fizjologicznych naltreksonu i innych antagonistów opioidów. Większość klinicystów zna
naltrekson i wie, że jest to silny i nieselektywny antagonista receptora opioidowego
stosowany w uzależnieniu od opioidów. Naltrekson w typowych dawkach znacząco blokuje
aktywność receptorów opioidowych mu i delta, a także (w mniejszym stopniu) receptorów
kappa-opioidowych. Ponieważ aktywność beta-endorfin na receptorach opioidowych mu jest
związana z endogennymi procesami przeciwbólowymi, podawanie naltreksonu osobom z
przewlekłym bólem może wydawać się sprzeczne z intuicją, ponieważ możemy oczekiwać, że
lek zmniejszy działanie przeciwbólowe wywołane korzystną endogenną aktywnością
opioidową.

Niestety, w przypadku leków starych, które nie są chronione patentem, trudno o fundusze
na badania. Dr Jarred W. Younger, z University of Alabama, Birmingham , mój znakomity
kolega którego miałam zaszczyt poznać na spotkaniach stowarzyszenia, któremu przewodzę,
badał LDN w fibromialgii. Dr Younger szuka obecnie funduszy na badania w trudnej i
strasznej jednostce chorobowej, zwanej bólowym (myalgicznym) zapaleniem mózgu (ME) i
rdzenia i zespole chronicznego zmęczenia (CFS).
Zapalenie mózgu i rdzenia / zespół przewlekłego zmęczenia jest chorobą przewlekłą i
wieloukładową, która kradnie życie pacjentom.

Ludzie nią dotknięci cierpią na głębokie zmęczenie i przewlekłe bóle całego ciała, tak silne, że
uniemożliwiają im pracę czy uczestniczenie w codziennym życiu. Do tego dołączają się
problemy ze snem i zaburzenia poznawcze. Etiologia ME jest nieznana, choroba ta dotyczy
0,2% do 0,4% populacji. Jedna czwarta osób nią dotkniętych jest częściowo lub całkowicie
przykuta do łóżka. Medycyna nie zna lekarstwa na ME, jednak wstępne badania dotyczące
LDN są niezwykle obiecujące! Opisywane w British Medical Journal przypadki odpowiedzi na
LDN obejmowały poprawy od częściowej poprawy bólu i snu do powrotu do „pełni życia”.
Podoba mi się to ostatnie określenie, jakkolwiek dość poetyczne na medycynę – czym
bowiem jest leczenie, jeśli nie próbą przywrócenia pacjenta do „pełni życia”?
Dr Younger w wywiadzie dla Medscape Medical News podkreślił „naprawdę potrzebujemy
badań klinicznych, aby pokazać, jak ten lek działa i jak używać go poprawnie, gdyż wielu
klinicystów próbuje tego bez wystarczających wskazówek – używają go przy tym w
niewłaściwych dawkach i wskazaniach, gdyż LDN ma szansę zadziałać tylko wtedy, gdy jest
komponenta zapalna – na ból kolana spowodowany zwyrodnieniem po prostu nie pomoże”.
Podobnie nie pomoże na neuropatię, spowodowaną niedoborem witaminy B1 czy B12 –
ważne jest, by leczenie było przyczynowe, nie przypadkowe.
Dla nielicznych pasjonatów zaawansowanej medycyny klinicznej i biochemii, którzy
przypadkiem zawędrowali na moją stronę przedstawiam bardziej skomplikowane aspekty
działania mechanizmy działania naltrexonu. Cytuję:
„Dla klinicystów, stosujących LDN, ważne jest zrozumienie podwójnych mechanizmów
fizjologicznych naltreksonu i innych antagonistów opioidów. Większość klinicystów zna
naltrekson jako silnego i nieselektywnego antagonistę receptora opioidowego oraz lek na
uzależnienia od opioidów. Naltrekson w typowych dawkach znacząco blokuje aktywność
receptorów opioidowych mu i delta, a także (w mniejszym stopniu) receptorów kappa-
opioidowych. Ponieważ aktywność beta-endorfin na receptorach opioidowych mu jest
związana z endogennymi procesami przeciwbólowymi, podawanie naltreksonu osobom z
przewlekłym bólem może wydawać się sprzeczne z intuicją, ponieważ możemy oczekiwać, że
lek zmniejszy działanie przeciwbólowe wywołane korzystną endogenną aktywnością
opioidową.

Naltrekson wywiera jednak swoje działanie na ludzi poprzez co najmniej dwa odrębne
mechanizmy receptorowe. Oprócz działania antagonistycznego na receptory opioidowe mu i
inne receptory opioidowe, naltrekson jednocześnie wywiera działanie antagonistyczne na
receptory nieopioidowe (receptor Toll-podobny 4 lub TLR4), które występują na makrofagach, takich jak mikroglej. Uważa się, że LDN wywiera działanie przeciwzapalne poprzez drogę nieopioidowego antagonisty. Microglia to komórki układu odpornościowego
ośrodkowego układu nerwowego, które są aktywowane szerokim zakresem wyzwalaczy. Po
aktywacji mikrogleju wytwarzają czynniki zapalne i pobudzające, które mogą powodować
zachowania chorobowe, takie jak wrażliwość na ból, zmęczenie, zaburzenia poznawcze,
zaburzenia snu, zaburzenia nastroju i ogólne złe samopoczucie Po przewlekłej aktywacji
powstająca kaskada prozapalna może stać się neurotoksyczna, powodując szereg
szkodliwych skutków. Biorąc pod uwagę różnorodność czynników zapalnych wytwarzanych
przez aktywowane mikrogleje (np. Cytokiny prozapalne, substancja P, tlenek azotu i
aminokwasy pobudzające) szereg objawów i wyników medycznych może mieć wspólny
patofizjologiczny mechanizm centralnego stanu zapalnego. Stany takie jak fibromialgia mogą
obejmować przewlekłą aktywację komórek glejowych, a następnie wytwarzanie czynników
prozapalnych. Hipoteza jest pośrednio i częściowo poparta wysokim stopniem objawowego
nakładania się fibromialgii z zachowaniami chorobowymi wywołanymi przez cytokiny.”
„Wykazano,(…) że naltrekson wywieraja działanie neuroprotekcyjne i przeciwbólowe Wydaje
się, że działanie neuroprotekcyjne powstaje, gdy hamowana jest aktywacja mikrogleju w
mózgu i rdzeniu kręgowym. Tłumiąc aktywację mikrogleju, zmniejsza wytwarzanie
reaktywnych form tlenu i innych potencjalnie neurotoksycznych i neurotoksycznych
substancji chemicznych. Przeciwzapalne działanie antagonistów opioidów może również
wykazywać działanie obwodowe, o czym świadczą zmniejszone poziomyTNF-alfa, IL-6, MCP-
1 i inne czynniki zapalne w makrofagach obwodowych”.
Źródła:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3962576/pdf/10067_2014_Article_2517.pd
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3962576/
https://www.medscape.com/viewarticle/926611#vp_1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 − 12 =