Email : info@drcubala.com

Nasi pacjenci o nas

Nasi pacjenci o nas

  • Kuba urodził się we wrześniu 2008 roku. Przez pierwszy rok rozwijał się prawidłowo. Był uśmiechniętym i pogodnym dzieckiem. Wszystko robił o czasie. Gdy miał około 1,5 roku jedyne co mnie zaczęło u niego niepokoić to nawracający, paskudny zielony katar, który znikał jedynie po zastosowaniu antybiotyku. A tak mowa rozwijała się prawidłowo i rozwój fizyczny też był w porządku. Gdy skończył 2 lata poszedł do żłobka. I tu wszystko było w miarę w porządku, oprócz tego, że Kuba prawie nigdy nie uczestniczył w zajęciach plastycznych z innymi dziećmi. Zawsze się też zastanawiałam, dlaczego jego rówieśnicy mieli tyle do powiedzenia, a u Kuby nic. Gdy wracaliśmy ze żłobka pytałam się jak minął dzień, co jadł i tym podobne. Reakcja zawsze była ta sama, cisza, i ta jego mina typu „o co ci chodzi mamo”. Niepokoiło mnie również to, że jego starszy brat w jego wieku uwielbiał słuchać jak mu się czyta bajki. Miał swoje zainteresowania i pasje (np. oglądanie ulubionych bajek, zbieranie i czytanie gazetek), a Kuba niestety nie miał żadnych zainteresowań. Brak mowy i ciągłe nerwice zachowań coraz bardziej mnie niepokoiły. No i w końcu po żłobku przyszło przedszkole. I tutaj zaczął się prawdziwy horror. Brak sygnalizowania potrzeb fizjologicznych, ciągłe wędrówki do łazienki i notoryczne odkręcanie kranów z wodą to był dopiero początek naszych kłopotów. Pojawiła się agresja w stosunku do innych dzieci. Popychanie i bicie bez żadnego powodu było na porządku dziennym. Kuba prawie nigdy nie uczestniczył w zajęciach z dziećmi. Zawsze gdzieś sam przy stoliku układający puzle. To był właśnie nasz Kuba. W domu też nie było lepiej. Ciągłe skakanie po szafkach, notoryczne odkręcanie kranu w łazience i ta niesamowita agresja w stosunku do młodszej siostry (potrafił ją przewrócić i kopać bez żadnego powodu), sprawiły, że byliśmy bardzo zmęczeni zarówno fizycznie jak i psychicznie. No i jeszcze nie przespane noce, to już była przysłowiowa kropka nad i. Panie Kuby z przedszkola skierowały go do poradni psychologiczno – pedagogicznej, a pediatra do specjalnego ośrodka, gdzie najpierw przeprowadzono z nami wywiad , a później obserwację Kuby. Diagnoza była jedna: autyzm dziecięcy. W tym momencie świat nam się zawalił. Nie wiedziałam co dalej robić, gdzie się udać, aby moje dziecko wyszło z tego bagna. Zaczęłam czytać różne fora internetowe rodziców dzieci autystycznych, aby poszukać jakiś wskazówek co dalej robić. Rodzice bardzo często w swoich wpisach wspominali o dr Magdalenie Cubale – Kucharskiej i jej instytucie. Niewiele myśląc wykręciłam numer i umówiłam się na wizytę. I właśnie od tego momentu Kuba zaczął wracać do normalności. Po przypisaniu odpowiednich suplementów i ustaleniu diety ruszyła mowa. Na początku były to pojedyncze wyrazy, teraz stara mówić się całymi zdaniami. Noce już od prawie roku są przespane. Uwielbia się przytulać i rozdawać buziaki. Bardzo dużo rozumie i wykonuje polecenia. Po wykryciu podwyższonego poziomu miedzi, Pani doktor zadecydowała o rozpoczęciu chelatacji. Agresja zniknęła. Stara się bawić z dziećmi i z siostrą. Nadal chce, aby zabawa była na jego warunkach, ale i to powolutku się zmienia. Bardzo dobry jest również kontakt wzrokowy, co bardzo ułatwia nam i Kubie codzienne życie. Za nami dopiero pierwszy rok leczenia Kuby u Pani doktor. Sporo już osiągnęliśmy, ale wiemy, że jeszcze wiele przed nami. A najważniejsze jest to, że istnieje lekarz, który nie powie, że z autyzmem nie można walczyć. Właśnie, że trzeba walczyć i wygrać. Dziękujemy.

  • Mój syn Aleksander ma obecnie 3,5 roku. Leczenie u Pani dr Magdaleny Cubały- Kucharskiej w Instytucie Arcana w Warszawie rozpoczęliśmy rok temu. Dziecko wykazywało szereg symptomów autystycznych, jego rozwój był wyraźnie zaburzony: Olek w ogóle nie mówił, był nadpobudliwy tak, że trudno było nawiązać z nim kontakt, miał stymulacje (kręcił się w kółko, wprawiał przedmioty w ruch wirowy), cierpiał także na bardzo duże zaparcia oraz problemy z jedzeniem. Zgodnie z zaleceniami Pani Doktor Olek miał przeprowadzony szereg badań, zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju: – badania moczu, kału, które wykazały choroby jelit, zaburzenia produkcji glutationu, niską odporność organizmu na infekcje, wysoki poziom amoniaku w organizmie – badanie krwi, które potwierdziło wysoki poziom amoniaku w organizmie i zaburzone funkcjonowanie wątroby – badanie toksykologiczne, które pokazały negatywny wpływ toksyn środowiskowych na metabolizm naszego dziecka. W styczniu 2009 roku podjęliśmy leczenie Olka, które składa się z kilku etapów, tj. leczenia jelit i wzmacniania naturalnej odporności organizmu na infekcje, wspomagania funkcji wątroby i odtruwania organizmu z toksyn oraz z odpowiedniej diety. Olek otrzymywał szereg suplementów i leków. W chwili obecnej skupiamy się na wzmacnianiu wątroby i odtruwaniu Olka z toksyn i amoniaku. Efekty leczenia są bardzo znaczące i wyraźnie widoczne. Dostrzegalne rezultaty pojawiły się już po 2 miesiącach. Olek zaczął bez problemów codziennie się wypróżniać, zaczął mówić- w chwili obecnej wyraźnie komunikuje swoje potrzeby, łączy w zdania 3 lub nawet 4 wyrazy, odpowiada na proste pytania. W wieku 3 lat zaczął wyraźnie sygnalizować swoje potrzeby fizjologiczne (teraz prawie samodzielnie korzysta z toalety), a stymulacje są praktycznie niewidoczne. U Olka pojawiły się symboliczne zabawy- w sklep, w dom, oglądanie książeczek i pierwsze opowiadania ich treści. Największym sukcesem jest to, że syn od września uczęszcza do masowego przedszkola, gdzie coraz bardziej integruje się z dziećmi, uczestniczy w zabawach grupowych, próbuje rysować i malować. Panie w przedszkolu nigdy nie podejrzewały, że jest on ze spectrum autyzmu. Nadal kontynuujemy leczenie pod kontrolą Pani Doktor, wyniki badań są coraz lepsze, co skutkuje szybkimi postępami w rozwoju Olka. W chwili obecnej nikt z osób postronnych nie podejrzewałby, że syn jeszcze rok temu był tak zaburzonym dzieckiem, z którym ciężko było nawiązać kontakt.

  • Jesteśmy rodzicami niespełna czteroletniego Kubusia. W 2008r. coś nas zaniepokoiło w jego zachowaniu. Miał skończone 2 lata i 2 m-ce i nie mówił, nie potrafił wskazać palcem na rzecz którą w danym momencie chciał, średnio reagował na swoje imię i tak w ogóle czasami sprawiał wrażenie jakby był nieobecny. Ponieważ lekarze w przychodni niczego złego nie zauważyli zaczęliśmy szukać pomocy w Internecie. Tu właśnie natrafiliśmy na gabinet Arcana Pani Doktor Cubały Kucharskiej. Umówiliśmy się na wizytę i od samego początku rozpoczęliśmy intensywne leczenie. Prawidłowo postawiona diagnoza sprawiła, że po 1,5 roku leczenia mamy zdrowe, pełne radości dziecko. Nie powiem, że było łatwo dla nas rodziców w trakcie leczenia ale na pewno było warto. Obecnie Kubuś uczęszcza do „normalnego” przedszkola i zaklimatyzował się w nim bez najmniejszego problemu. Zachowuje się tak jak inne dzieci w jego wieku, o wszystko pyta, interesuje się wszystkim co nas otacza, ma kolegów w przedszkolu. Na sam koniec chcieliśmy dać jedną radę wszystkim rodzicom, którzy rozpoczną leczenie u Pani Doktor – sumiennie wypełniajcie i stosujcie się do wszystkich zaleceń Pani Doktor. Naprawdę warto.

  • Leżące, krzyczące, niezainteresowane światem dziecko – oto obraz mojego syna sprzed roku. Wtedy myślałam, że może być tylko gorzej, a gonitwa po lekarzach tylko mnie w tym upewniała. Na szczęście trafiliśmy do Pani Doktor i dzięki zleconym badaniom, a później odpowiednio dobranym lekom i suplementom wszystko zaczęło zmieniać się jak w kalejdoskopie. Teraz Ignacy to uśmiechnięty i szczęśliwy pięciolatek, który codziennie odkrywa coś innego, dla którego świat stał się czymś niezwykle ciekawym. Nie ma dnia, żeby nas czymś nie zaskoczył. Okazało się, że bardzo dobrze rozumie mowę, potrafi wykonywać polecenia, zna literki, liczby, czyta globalnie. Jego koncentracja i kontakt wzrokowy uległy znacznej poprawie, synek bez problemu wytrzymuje 45 minut zajęć. Przeprowadzona jakiś czas temu diagnoza funkcjonalna wykazała rok różnicy między wiekiem rozwojowym, a latami życia Ignasia. Obecnie terapeuci uważają, że gdyby taki test zrobić dzisiaj, to ta różnica byłaby jeszcze mniejsza, bo dziecko niesamowicie szybko przyswaja sobie nowe umiejętności. Takie efekty otrzymaliśmy w ciągu 5 miesięcy od naszej pierwszej wizyty u Pani Doktor, i jeżeli jest coś czego żałujemy, to jedynie to, że nie trafiliśmy do Niej szybciej.

  • Maja ma prawie 5 lat. Leczenie u pani dr Magdaleny Cubały-Kucharskiej rozpoczęliśmy 1,5 roku temu. Maja miała wówczas stwierdzone zaburzenia ze spektrum autyzmu. Naszym głównym problemem był całkowity brak mowy. Ponadto Maja nie reagowała na swoje imię, nie wykonywała poleceń, których w większości nie rozumiała, nie nawiązywała kontaktu wzrokowego, miała słabą koncentrację, była nadpobudliwa i płaczliwa, miała zaburzenia snu i brak apetytu. (Maja nie mała zaburzeń neurologicznych: kompleksowe badania, które miała przeprowadzone min.: EEG, USG, rezonans magnetyczny nie wykazały żadnych zmian.) Na pierwszej wizycie Pani Doktor zaleciła nam specjalistyczne badania, które wykazały zaburzenia odżywiania, zaburzenia detoksykacji wątrobowej, przyrost bakterii w jelitach i zatrucie metalami ciężkimi. Wtedy podjęliśmy leczenie, którego pierwszym etapem było wprowadzenie ścisłej diety bezkazeinowej, bezglutenowej i bezcukrowej, następnie leczenie jelita, wzmocnienie odporności i uzupełnianie niedoborów- suplementacja. Początki były trudne, szczególnie leczenie pasożytów i grzybów, podczas którego Maja stała się jeszcze bardziej drażliwa i pobudzona. Jednak po zakończeniu leczenia Maja zaczęła powoli wyciszać się, zyskała apetyt i zaczęła przybierać na wadze, zniknęły też problemy ze snem. Stopniowo stawała się cierpliwsza, dzięki czemu mogła koncentrować się przez dłuższy czas na ćwiczeniach terapeutycznych. Mieliśmy wrażenie jakby otworzyły jej się oczy na otaczający ją świat. Zaczęła zauważać i słyszeć wszystko to, czego dotychczas nie dostrzegała. Stopniowo zaczęła mówić pojedyncze słowa i przede wszystkim rozumieć to co się do niej mówi i od niej oczekuje. Po półrocznej suplementacji zaczęliśmy odtruwanie organizmu. W międzyczasie zrobiliśmy badanie zawartości toksyn w organizmie, które wykazało, że istnieje bardzo duże zatrucie. Po każdej dawce odtruwania Maja robiła coraz większe postępy. Przez cały okres leczenia oczywiście ściśle stosowaliśmy się do wszystkich zaleceń Pani Doktor. Obecnie Maja jest pogodną i świadomą dziewczynką. Mówi całymi zdaniami, choć nie zupełnie wyraźnie; pyta o wszystko, prowadzi dialog. Od roku uczęszcza do przedszkola masowego. Uczestniczy chętnie w zajęciach i zabawach grupowych, sama inicjuje zabawy z dziećmi, ma koleżanki i kolegów. Wypełnia ćwiczenia w podręczniku na równi ze swoimi rówieśnikami, bierze udział w przedstawieniach przedszkolnych. Niedawno przeprowadzony test dojrzałości pięciolatka wykazał, że poziom jej wiedzy i umiejętności nieznacznie tylko odbiega od jej normy wiekowej. Dla nas i dla naszej córki jest to ogromny i niewyobrażalny sukces, który osiągnęliśmy dzięki Pani Doktor, u której nadal kontynuujemy leczenie.

  • Jesteśmy rodzicami prawie 3 letniego Igora, który jest pod opieką Pani Doktor od grudnia 2009 roku. Jadąc na pierwszą wizytę zastanawialiśmy się czego oczekujemy po leczeniu. Pragneliśmy,żeby nasze dziecko mogło kiedyś być samodzielne, by mogło w przyszłości pójść do masowej szkoły, chcieliśmy, żeby z nami rozmawiało. Ale przede wszystkim, żeby somatycznie nie cierpiało. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Igor jest chory, ale kompletnie nie potrafił pokazać nam co mu dolega i co go boli. Badania zlecone przez Panią Doktor dały obraz stanu zdrowia synka. Dopiero dr Cubała potrafiła wytłumaczyć nam co dolega Igorkowi a przede wszytkim wdrożyła intensywne leczenie i suplementację oraz podpowiedziała cenne wskazówki, które miały nam pomóc. Efekt był natychmiastowy. Już po kilku tygodniach Igor zaczął zachowywać się zdecydowanie lepiej, ustały trwające od 1,5 roku biegunki, napady złego zachowania zredukowały się do minimum, ale co najważniejsze pojawiła sie tak wyczekiwana mowa! Igor mówi niewyraźnie, ale układa proste zdania, mówi spontanicznie, każdy jest w stanie zrozumieć co chce powiedzieć. Ustąpiła agresja, co dla dobrego funkcjonowania nas wszystkich jest bardzo istotne. W tej chwili dzięki kompleksowemu leczeniu i terapii Igor dogania rówieśników. Jest wesołym, kontaktowym i zainteresowanym światem dzieckiem. Tak na prawdę nikt obcy raczej nie jest w stanie zorientować się z jakimi zaburzeniami rozwoju i zachowania borykaliśmy sie jeszcze rok temu. Dziekujemy za profesjonalną pomoc.

  • W czerwcu 2003 roku rodzi się śliczny wyczekiwany synek. Jest drugim dzieckiem w rodzinie więc wychowywanie go było samą przyjemnością, bez stresu i paniki, jak przy pierwszym dziecku. Urodził się po terminie (9 dni), poród był wywoływany. W drugiej dobie życia odkryłam, że synek ma zrośnięte palce w obu rączkach (3 i 4 palec). Na szczęście kości nie zrosły się tylko skóra. Gdy miał 9 miesięcy wykonano pierwszą operację rozdzielenia palcozrostu i już coś się zmieniło w zachowaniu synka. Potem szczepienie i druga operacja po 3 miesiącach. Bomba wybuchła……. Pamiętam jak dziś, że dzwoniłam do naszego homeopaty z płaczem, że coś się dzieje z synkiem, że tak jakby ktoś podmienił nam dziecko. Koszmar dopiero się zaczynał……. Fizycznie rozwijał się jak starsza o 3 lata córka, czyli wszystko było w normie. Jednak rozwój psychoruchowy był inny. Uśpiło moją czujność to, że synek patrzył mi w oczy, uśmiechał się do mnie, cieszył się na widok domowników, bawił się z siostrą, ale…..coś było nie tak. Teściowa powiedziała, że synek nie patrzy jej w oczy, że odwraca głowę jak się z nim bawi. Zasugerowała, że trzeba pokazać dziecko psychologowi. My oczywiście, że przesadza, że wszystko jest ok itp. Jednak niepokój pozostał. Zaczęło się-synek miał lęki nocne, krzyczał, zaczął walić głową w ścianę, kręcić kołami aut, przelewać wodę między palcami, kręcić się w kółko, strasznie bał się dzieci, nie bawił się z innymi dziećmi, łapał kurz, stymulował się światłem, doszła echoalia i olbrzymia nadwrażliwość na dźwięki, nie mówił i nie rozumiał. Poszliśmy do pani psycholog, która zasugerowała, że coś jest nie tak i mamy iść do psychiatry. Kazała nam się zjawiać co miesiąc nie nazywając niczego biorąc za to dużo pieniędzy. Coś mi tu nie pasowało. Poszłam więc z synkiem do psychiatry- jedynej w naszym mieście. Wizyty były koszmarne, widok chorych dzieci bardzo dołujący, ciasny i duszny korytarz, sama po tych wizytach potrzebowałam psychiatry! Pani doktor zwodziła nas przez rok, ciągle używała określenia zaburzenia rozwoju psychoruchowego, ani razu nie używając słowa autyzm. Przez rok żyliśmy w niepewności, zwodzeni przez psychiatrę i psychologa. Kiedy psychiatra chciała podać dziecku leki psychotropowe uciekłam z gabinetu i to był ostatni raz. Więcej tam nie poszłam. Zaczęły się wyjazdy do innych miast i innych lekarzy. Badania genetyczne i pierwsze diagnozy… wyrok- autyzm wczesnodziecięcy! W między czasie zaczęłam szukać pomocy w internecie. Pisałam do mam dzieci autystycznych i prosiłam o namiary na lekarzy, jakieś poradnie, cokolwiek. Pisałam parę razy dziennie. I wtedy się zaczęło. Dzięki wizytom na forum znalazłam ratunek. Mamy dały mi namiary na Panią doktor MCK, a także na poradnię w Gdańsku. Zaczęliśmy terapię, było strasznie. Mąż wychodził z domu, córka płakała, a ja jak robot zapłakana ćwiczyłam z dzieckiem parę godzin dziennie. Zaczęliśmy leczenie biomedyczne u Pani doktor MCK. Początki były bardzo dołujące. Kosztowne badania, dojazdy 600 km, złe wyniki badań. Rozpoczęliśmy suplementację. Synek wypluwał leki, wymiotował, płakał na widok łyżki(nie umie łykać kapsułek i wszystko rozpuszczam na łyżce wody)- płakałam razem z nim. I tak parę lat. Ale warto:) Po dwóch tygodniach, od momentu zastosowania diety bezmlecznej, bezcukrowej, bezglutenowej synek zaczął patrzeć w oczy, przestał ciągnąć nas za ręce i zaczął pokazywać palcem, gdy coś chciał, pojawiły się pierwsze słowa, przespane noce, przestał walić głową w ścianę, śmiał się, pojawiły się zabawy na niby, karmienie misia, właściwie bawił się autami- to było jak włożenie wtyczki do kontaktu. Terapia z panią pedagog otworzyła jego umysł -jest nieprzeciętnie inteligentny. Czytał biegle i ze zrozumieniem mając mniej niż 4 lata- tak po prostu- wstał rano i przeczytał dokument -Świadczenia i zasiłki pielęgnacyjne- to jego pierwsze zdanie w życiu. Zniknęła wszechobecna echoalia. Zaczęło być normalnie:) Były jeszcze zachowania takie inne, które my jako rodzice wyolbrzymialiśmy, ale obce osoby nigdy nie domyśliły się ,że synek ma autyzm. Chodził do zwykłego przedszkola, na plac zabaw, na pianino. Jeździliśmy z nim po Świecie- nigdy nie daliśmy się wciągnąć w jego Świat tylko wprowadzaliśmy go do naszego Świata:) nawet jak choroba była w najgorszym stadium ciągnęliśmy go wszędzie ze sobą- do sklepu, kościoła, na narty, do rodzinki, na kajaki itp. Teraz synek ma 7,5 roku chodzi do normalnej szkoły, ma kolegów. Jest bardzo wrażliwy i kochany. Zna się na pieniądzach, robi sam zakupy, buntuje się, pyskuje- jak każdy siedmiolatek, bije się z siostrą o wszystko (to ponoć też normalne, ale mnie to akurat nie cieszy). Dalej ma nadwrażliwość na dźwięki, ale dostaliśmy się na Thomatisa i może będzie lepiej. Nadal jest na diecie chociaż nie tak restrykcyjnej jak wcześniej, dalej przyjmuje suplementy, ale dużo mniej. Żyjemy normalnie, ale mamy świadomość, że nasze dziecko jest wyjątkowe i my jesteśmy wyjątkową rodziną:) Uważam, że jak wywalają nas drzwiami -my musimy wejść oknem- bo nasze dzieci mają tylko nas:) Wszystkim rodzicom życzę siły i wytrwałości, bo warto przejść przez piekło, aby usłyszeć od swojego dziecka- Mamo kocham Cię tak mocno, że aż:)

  • Po leczeniu od razu polepszył się kontakt wzrokowy. Podobnie jest z koncentracją, chociaż nadal szybko się nudzi. Polecenia w większości rozumie i chętnie wykonuje. Od czasu poprzedniej wizyty całkowicie odeszliśmy od pieluch, nawet w nocy. Eryk mówi „siku”, albo robi sam. Nie ma problemów ze snem, śpi dobrze. Unormowały się stolce, przeciętnie raz dziennie. Znaczny postęp nastąpił w sferze mowy. Eryk nazywa osoby, przedmioty, śpiewa piosenki, wyraża swoje odczucia: ciepło, zimno, boli, spać. Czasami udaje mu się tworzyć proste, 2-3 wyrazowe wypowiedzi. Po zastosowanym leczeniu Eryk znacznie lepiej pracuje z logopedą. Przedtem przez dwa lata chodziliśmy do poradni psychologiczno-pedagogicznej na zajęcia sensoryczne i logopedyczne i niestety nie przynosiły one oczekiwanych przez nas efektów. Dopiero od czasu rozpoczęcia leczenia Eryk otworzył się na współpracę terapeutami. Obecnie dziecko jest też dużo spokojniejsze. Poprawiła się również odporność- nie chorował od wiosny.

  • Kajetan urodził się 6 czerwca 2006 roku, rozwijał się prawidłowo. Po niecałych dwóch latach jego zachowanie zaczęło się zmieniać, nastąpił regres, przestał reagować na imię, mówić. Zaczęły się ogromne bóle brzucha, stymulacje, nie było z nim kontaktu… miałam wrażenie, że mieszka z nami małe zwierzątko…… diagnoza AUTYZM. Po wielu wizytach u różnych specjalistów, pobytach w szpitalu, kiedy miał niecałe 3 lata trafiliśmy do Pani Doktor…. I w tym momencie wiedziałam, że w końcu trafiliśmy w odpowiednie miejsce, do odpowiedniej osoby, mogłam odetchnąć. Wysłuchała wszystkiego co mieliśmy do powiedzenia, wytłumaczyła również wiele rzeczy (co nigdy wcześniej się nie zdarzyło, byliśmy odsyłani od lekarza do lekarza.) Dostaliśmy zalecenia aby zrobić badania, po których dowiedzieliśmy się co powoduje że Kajetan zachowuje się w określony sposób i jakie ma problemy. Zaczęła się walka o jego powrót do nas…. Już w bardzo krótkim czasie zauważyłam poprawę w jego zachowaniu, bóle brzucha również zmalały, zaczął wydawać dźwięki. Teraz ma 4 lata, chodzi do przedszkola ze zdrowymi dziećmi, jest kontaktowy, mówi, zadaje pytania, jest bardzo zainteresowany wszystkim, uwielbia dzieci, to że liczy i ma wielką wiedze poznawczą jest niczym w porównaniu z tym, że się przytula i mówi że mnie kocha. Jest jeszcze parę rzeczy do naprawienia, ale takie uszkodzenia jakie miał Kajetan wymagają czasu…. czasu którego nie marnuję, ponieważ jest cały czas pod opieką Pani Doktor. Uważam, że pójście do dr.Cubały-Kucharskiej było najlepszą decyzją w moim życiu. Kasia, mama Kajetana DZIĘKUJEMY FUNDACJI POLSAT ZA DOFINANSOWANIE BADAŃ KAJETANA – MAGDALENA CUBAŁA-KUCHARSKA

  • Jesteśmy rodzicami 3,5 letniej Angeliki i od czasu jej narodzin borykamy się z jej problemami rozwojowymi oraz żywieniowymi. W maju 2010 roku usłyszeliśmy diagnozę – autyzm. Mieliśmy już za sobą leczenie psychiatryczne, lecz wciąż leczono objawy, a nie przyczyny pobudzenia, braku snu, bólów brzucha. Postanowiliśmy poszukać alternatywy – w lipcu 2010 roku znaleźliśmy Instytut Arcana.Od pierwszej chwili w gabinecie Pani Doktor wiedzieliśmy, że jesteśmy wreszcie we właściwym miejscu. Wierzyliśmy w sukces, choć nie spodziewaliśmy się efektów w tak krótkim czasie. Już od momentu rozpoczęcia leczenia Angelika zaczęła się zmieniać, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zainteresowała się otoczeniem, nazywa pojedyncze przedmioty, obrazki, próbuje się komunikować i okazywać emocje, znacznie poprawił się kontakt wzrokowy, ustąpiły bóle brzucha, znacznie rzadziej zaczęła budzić się w nocy. Dostaliśmy nadzieję, której nikt wcześniej nam nie dał. Z całego serca dziękujemy za podarowanie nam bezcennej wiary w lepsze jutro. Z radością dołączamy do rodziców, którzy decyzję o rozpoczęciu leczenia dziecka u Pani Doktor uważają za najlepszą decyzję w życiu.

  • Kubuś urodził się 2 października 2008r przez CC, dostał 10 pukntów. Poród początkowo siłami natury, jednak po wielu godzinach bezowocnych starań podjęto decyzję o cięciu. Do około pierwszego roku życia Kuby nie mieliśmy zastrzeżeń do jego rozwoju. Rozwijał się fizycznie szybciej niż jego rówieśnicy, był bardzo bystry. W kwietniu 2011 roku (2,5 roku) otrzymaliśmy diagnozę: autyzm dziecięcy. Około pierwszych urodzin zauważyliśmy u Kuby niepokojące zachowania: autoagresję (uderzał głową najczęściej o podłogę – gdy się denerwował), zachowania aspołeczne (nietolerował gości, bardzo trudno było mu się zaadaptować w nowym otoczeniu, nie chciał i nie potrzebował kontaktów z nieznajomymi- ignorował ich, nie lubił dzieci, nie chciał wchodzić do sklepów i innych masowych miejsc) jego zachowania zaczęły być sztywne (spacer zawsze tą samą trasą, zabawa w określony sposób- zawsze samemu na własnych zasadach). Kuba miał również problem z kontaktem wzrokowym w sytuacjach konfliktowych, nie zawsze reagował na imię. Później pojawiły się również stymujacje (patrzł w lewo i obracał głowę w prawo, obserwował koła samochodu wyłączając się przy tym) podczas oglądania bajek chodził i machał rączkami. Kiedy Kuba miał półtora roku zaniepokoił nas opóźniony rozwój mowy, właściwie brak mowy. Kuba używał słowa „ta” na określenie wszystkiego. Diagnoza była wtedy kwestią czasu, naturalnie mieliśmy nadzieję, że to tylko nasze obawy, ale niestety … Kuba dostał diagnozę: autyzm dziecięcy. Nie mówiono nam wtedy o rokowaniach, nie chciano dać nam złudnej nadziei. Oprócz zachowania Kuby zaniepokoił nas również jego stan zdrowia. Znacznie wolniej przybierał na wadze, nie miał apetytu, był jakby osłabiony i zniechęcony, miewał problemy jelitowe. Zaczęliśmy szukać pomocy. Pierwszą przełomową wizytą była wizyta u dr Cubały w marcu 2011, jeszcze przed diagnozą. Pani Doktor dała nam poczucie bezpieczeństwa, szansę i nadzieję. Wiedziała co robić. Leczenie zaproponowane przez dr Cubałę przyniosło bardzo szybkie rezultaty. Kuba przestał być apatyczny, zaczął przesypiać noce, zniknęła autoagresja, stymulacje. Zaczął być radosnym dzieckiem znacznie bardziej otwartym na świat i ludzi. Od maja 2011 roku Kuba objęty jest opieką psychologiczną. Zajęcia odbywają się w domu, psycholog pełni rolę terapeuty ale co najważniejsze wspiera nas i pokazuje drogę działania oraz możliwości wspierania rozwoju w codziennych zajęciach. Dodatkowo Kuba ma zajęcia logopedyczne dwa razy w tygodniu. Z moich obserwacji wynika, ze leczenie Kuby u dr Cubały odblokowało Kubę a praca z psychologiem i logopedą pozwoliła na szybkie nadrobienie zaległości. Co ważne, myślę, że również my rodzice mieliśmy swój spory udział w tych oddziaływaniach. Byliśmy spokojni, wiedzieliśmy jak wspierać Kubę, jak go rozumieć. Finałem naszych zmagań była rediagnoza (Ados) pod koniec lipca. Ku zdziwieniu wszystkich okazało sie, że nasz Kuba jest zupełnie zdrowy, tzn. nie ma autyzmu ani nie jest nawet w spektrum autyzmu. Wszyscy specjaliści u których Kuba był diagnozowany, którzy wiedzieli Kubę przed diagnozą oraz teraz nie kryli zdumienia i ogromnej radości. Aktualnie Kuba nie posiada już właściwie żadnych autystycznych cech. Zaczyna układać trzy wyrazowe zdania, rozumienie mowy ogromnie się poprawiło. Jest komunikatywny i otwarty. Chodzi do przedszkola masowego prywatnego od lutego 2011 roku, wspaniale sobie radzi w grupie. Aktualnie pracujemy nad poprawą komunikację, wg testu pep-r tylko w tej sferze Kuba ma deficyty. Ale biorąc pod uwagę to, że zaczął mówić dopiero 5msc temu moim zdaniem ma prawo jeszcze je posiadać, naturalnie ostro nad tym pracujemy :). Historia Kuby pokazuje, że nie tylko jest nadzieja ale realne szanse, żeby „wyleczyć” dziecko z autyzmu. Choć nie raz miała chwile zwątpienia (i pewnie nie raz będę je jeszcze miała) jestem spokojna i szczęśliwa, że daliśmy Kubie szanse na życie w pełni. Droga nie była prosta, ale sukces Kuby pokazuje, że każdy nawet największy zakręt był tego wart.

  • Maciej urodził się w październiku 2009 roku. Był dzieckiem płaczliwym obojętnym na świat zewnętrzny. Chociaż było to nasze pierwsze dziecko wydawało nam się, że jest jakiś inny. Od około 1 roku życia Maćka zaczęły się wędrówki po lekarzach: pediatra, neurolog, a gdy zaczął chodzić ortopeda. Lekarze zgodnie stwierdzili, że jest zdrowy, a wszystkie jego przypadłości: lęki, budzenie nocne, histerie, płacze, chodzenie na palcach, obronność dotykowa, brak kontaktu wzrokowego i wiele innych same przejdą z wiekiem, że z tego „wyrośnie”. Gdy Maciej miał 22 miesiące trafiliśmy do pedagoga, który stwierdził opóźnienie w rozwoju, brak dostatecznego kontaktu z dzieckiem wzrokowego i werbalnego. Zaczęła się kolejna wędrówka po lekarzach i szpilach. Po wizytach na neurologii, gastroenterologii, oddziałach pediatrycznych i laryngologicznych pojechaliśmy do psychologa i psychiatry dziecięcego, gdzie po obserwacjach i na podstawie badań, podczas komisji złożonej z 4 lekarzy zdiagnozowano autyzm. Mimo diagnozy nikt nie potrafił nam pomóc. Maciej miał biegunki z krwią, trafiliśmy do szpitala. Koleżanka powiedziała mi o Pani dr. Magdalenie i umówiliśmy się na wizytę. To był styczeń 2012roku. Przez 6 miesięcy Maciej miał prowadzoną terapię ze specjalistami i był leczony przez Panią Doktor. Skończyły się biegunki Maciej zaczął przesypiać noce, jego koncentracja się poprawiła, potrafi wytrzymać 45 min. zajęć i chłonie wiedzę jak gąbka. Zaczął kontaktować się z rodziną: wskazywać paluszkiem, odpowiadać „tak” i ” nie” na pytania, stara się bardzo powtórzyć słowa po rodzinie i terapeutach. Rozumie polecenia słowne, gdy chodzimy na spacery rozumie zakazy i reaguje gdy go wołamy, każdy z otoczenia Maćka jest zaskoczony jego postępami. Jesteśmy wdzięczni za pomoc Pani Doktor, Maciek jest cały czas pod Jej opieką. Pani Doktor pomogła Maćkowi gdy każdy inny lekarz rozkładał ręce nie wiedząc co robić. Dziękujemy

  • Mój syn Bartuś zaczął być diagnozowany w kierunku autyzmu od kwietnia 2013r. Miał wtedy 3 lata i 8 mies. Chodził wtedy do przedszkola masowego i bardzo chorował. Pod koniec stycznia zapadł na paskudna anginę, otrzymał antybiotyk a dwa dni po zakończeniu kuracji już zachorował na ospę wietrzną. Po niej ruszyła lawina niepokojących objawów – regres w rozwoju, drażliwość, zamykanie się w sobie, napady histerii, zanikanie mowy. Po kilku wizytach u psychologa stwierdzono całościowe zaburzenia zachowania i rozwoju, zaburzenia integracji sensorycznej. Szybko zaczęły nasilać się dziwne pobudzenia, machanie raczkami, grymasy twarzy, dziwne postury , krótko mówiąc wszelkiego rodzaju sensoryzmy i stymulacje. Dołączyła się biegunka. Terapia integracji sensorycznej dawała jakąś poprawę ale było raz lepiej, raz gorzej. Czekaliśmy na diagnozę szukając jednocześnie pomocy medycznej. Wyraźnie było widać, że syn ma problem ze zdrowiem fizycznym, zwłaszcza, że podawanie kilkudniowe preparatów przeciwbakteryjnych zalecanych przez lekarza na biegunkę zawsze skutkowało ogromna poprawą w sferze zachowania. Potem jednak objawy wracały z jeszcze większa siłą. I-sze spotkanie w ramach diagnozy odbyło się na początku września. Ku naszemu przerażeniu nie wykluczono autyzmu – umówiono nas za kolejne 2 mies. W połowie września mieliśmy już pierwszą wizytę w Instytucie ARCANA. Jechaliśmy tam jak po zbawienie, bo mały przez cała drogę cmokał i uderzał głową na boki w fotelik. Pani Doktor zleciła badania kału i moczu. Synek zaczął dostawać pierwsze leki. Wprowadziliśmy dietę i czekaliśmy na wyniki badań. Stan dziecka już się widocznie poprawił, już nie skarżył się na bóle brzucha i poza pojedynczym incydentem nie miewał już biegunki. Po otrzymaniu wyników Pani Doktor zaleciła antybiotyk. Efekt jego działania przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Zadziałał jak jakiś CUD-LEK NA AUTYZM. Synek czuł się świetnie, tryskał energia i poczuciem humoru, dom był pełen jego dziecięcego świergotania. Jego umęczony układ nerwowy wreszcie odpoczywał. Wszystkie nad- i podwrażliwości, które go dręczyły zaczęły samoistnie wygasać. On sam bardzo się uspokoił. Super było z mową, kontaktem wzrokowym i każdym innym.. Wszystkie objawy topniały z dnia na dzień. Odetchnęliśmy z ulgą widząc, że mały będzie zdrowy. Odzyskaliśmy nasze dziecko i wreszcie staliśmy się normalna, szczęśliwa rodziną. W międzyczasie wypadła kolejna wizyta diagnostyczna – zakończyła się przed czasem bo zdumiony postępami dziecka zespół orzekł, że syn nie ma zaburzeń ze spektrum autyzmu. Nie zalecono żadnej terapii. Ku naszemu przerażeniu objawy zaczęły się jednak znów pojawiać zaraz po odstawieniu antybiotyku. Obecnie mijają dwa tygodnie od podania ostatniej tabletki. Choć objawy wracają, to jednak stan i funkcjonowanie dziecka określamy jako lepsze niż przed leczeniem, ale zdecydowanie to nie to co podczas kuracji. Jesteśmy bezwzględnie przekonani, że nasz syn potrzebuje po prostu dalszego leczenia przyczynowego, a wtedy nie będzie potrzebna mu terapia – może z wyjątkiem wspomagania rozwoju, żeby nadrobić stracony czas, zabrany mu przez podstępnego wroga tkwiącego w układzie pokarmowym w powiązaniu z systemem immunologicznym.